strona główna
program zdrowienia
podstawy działania
świadectwa
  - czym dla mnie jest Pascha...
  - 15 miesięcy w Passze...
  - wszystko ma swój czas
  - historia Alana Medingera
  - Artur z Paschy
  - kleryk Tomek
  - Jacek z Paschy
  - Maciek z Paschy
  - Krzysztof z Paschy
lektury
ważne pytania
współpraca
sponsorzy
linki
kontakt
mapa strony




świadectwo Jacka z Paschy

Jestem osobą na początku drogi uzdrowienia. Moim problemem są skłonności homoseksualne. Zacząłem je u siebie zauważać już przed okresem dojrzewania, chociaż wtedy nie umiałem ich jeszcze nazwać. To była jakaś tęsknota za silnym, opiekuńczym i przystojnym mężczyzną, na początku zupełnie nie nacechowana erotyzmem, ale wraz z okresem pokwitania zaczęło się to zmieniać. Wtedy dowiedziałem się, że odczucia homoseksualne u nastolatków są czymś co się zdarza i najczęściej samo mija. Ta informacja mnie uspokoiła i wyciszyła wątpliwości co do mojej orientacji. Niestety z tego samego źródła dowiedziałem się, że masturbacja jest czymś normalnym i nieszkodliwym. Ta druga informacja też uspokoiła… moje sumienie i ułatwiła coraz większe uzależnianie się od onanizmu. A masturbacji zawsze towarzyszyły fantazje - i zawsze homoseksualne.

Dzięki Bogu byłem mocno związany z Kościołem, najpierw dzięki wychowaniu, a potem przez własne doświadczenia: bierzmowanie, spotkania oazowe, poruszające rekolekcje dla młodzieży, przez udział w duszpasterstwie akademickim. I to właśnie (choć było też pewnie wiele innych przyczyn) nie pozwoliło mi uznać onanizm za coś dobrego, ani podążać za moimi skłonnościami. Ale mimo, że nie były one uzewnętrznione, to rozwijały się we mnie cały czas coraz mocniej.

Wciąż żyłem w pewnego rodzaj zawieszeniu. Miałem nadzieję, że takie odczucia mogą być tylko przejściowym etapem rozwoju, mogą zupełnie ustąpić i dać miejsce odczuciom heteroseksualnym. Widziałem jedynie dwie drogi – „albo pozostanę homoseksualny, albo samo przejdzie”. Czas mijał i nie przechodziło. Nadal miałem nadzieję, że jeśli będę walczył z onanizmem i moimi ciągotami to może z tego wyjdę, ale wiedziałem, że sytuacja jest już poważna.

Moje założenie w tym momencie było takie : „Jeśli chcesz Panie to mi w tym pomożesz, ale jeśli Twoja wola jest inna to niech to będzie mój krzyż”.

Przyszedł w końcu taki moment, że sięgnąłem po homoseksualną pornografię. To bardzo mnie rozbiło i mocno pogrążyło. I właśnie wtedy Pan pomógł mi w sposób jakiego się nie spodziewałem… Niedaleko miejscowości gdzie mieszkam były organizowane w tym czasie katechezy dla dorosłych. Tematem jednej z nich miał być homoseksualizm. Wiedziałem, że muszę być na tym spotkaniu, ale nie zdawałem sobie wtedy jeszcze sprawy z tego, jak ono będzie dla mnie ważne. Gośćmi zaproszonymi na tę katechezę byli między innymi kapłan i Zbyszek - chłopak, który zmaga się ze swoimi homoseksualnymi skłonnościami. Pierwszymi i najważniejszymi informacjami jakie tam usłyszałem były te, że homoseksualizm nie jest uwarunkowany genetycznie i można z niego wyjść, oraz że są także w Polsce osoby, które mogą w tym pomóc. Potem kiedy Ci ludzie opowiadali jakie czynniki mogą spowodować powstanie skłonności homoseksualnych nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że mówią właśnie o mnie, opowiadają moją historię, moje życie, mówią o moich problemach: braku dobrej relacji z ojcem, nadopiekuńczości matki, poczuciu odtrącenia przez rówieśników, kompleksie niższości (z niektórych nie zdawałem sobie nawet wcześniej sprawy).

Zrozumiałem wtedy też, że sprawa jest w moich rękach, a wszystko da się zmienić. Zobaczyłem drogę i narzędzie walki. Zrozumiałem, że mój homoseksualizm jest faktem, choć do tej pory nie byłbym w stanie przyznać przed sobą, ze tak jest. To spotkanie dało mi kopa, odwagę. Ale jeszcze więcej dał mi kontakt z tymi ludźmi - kiedy po raz kolejny usłyszałem, że chcą i mogą mi pomóc, kiedy nawiązałem kontakt z chłopakami takimi jak ja. To dało mi prawdziwe poczucie bezpieczeństwa, realne wsparcie w chwilach kiedy jest mi ciężko. Zobaczyłem że nie jestem sam z moim problemem. Mam punkt oparcia. Nie jestem jak wcześniej „w zawieszeniu” - stoję twardo na ziemi. Dzięki temu żyję lepiej - wygrywam z pokusą onanizmu, łatwiej mi się uporać z moimi homoseksualnymi odczuciami, a wierzę że to jedynie początek mojej drogi do „pełni męskości”.

Jacek
© Pascha 2006

powrót na górę