strona główna
program zdrowienia
podstawy działania
świadectwa
  - czym dla mnie jest Pascha...
  - 15 miesięcy w Passze...
  - wszystko ma swój czas
  - historia Alana Medingera
  - Artur z Paschy
  - kleryk Tomek
  - Jacek z Paschy
  - Maciek z Paschy
  - Krzysztof z Paschy
lektury
ważne pytania
współpraca
sponsorzy
linki
kontakt
mapa strony




świadectwo Krzysztofa z Paschy

świadectwo na dziś, po 33 miesiącach. Dzielę się z wami. WeŸmiecie ode mnie tyle, po ile sięgniecie.

Przeszłość Spłodzono mnie przypadkiem. Już przed moimi urodzinami był wielki huk po obu stronach rodziny. Rodzice studiowali, tata pracował też za granicą. Przez pierwsze lata życia miałem głównie kontakt z babcią i mamą. Pamiętam przede wszystkim lęk w przedszkolu, strach przed innymi, przed sobą. W domu tłukło się wiele naczyń. Krzyk kobiety rzucającej doniczkami, przekleństwami, rykiem w ojca, ojca który uciekał od mamy i też ode mnie, uciekał w pracę, w inne kobiety. Chłonąłem te wszystkie emocje w łóżku, w pokoju obok jak gąbka wodę. Z czasem stałem się pocieszającą przytulanką mej matki, była to jakaś rola dla mnie, bo nie wiedziałem, co zrobić, z resztą, to chyba ona się bardziej na mnie rzuciła niż ja jej na pocieszenie… Czuję, że w sensie przenośni moja matka mnie uwiodła. Dawałem jej poczucia wsparcia, poczucie, że nie jest sama. Zraniona przez ojca i męża, szukała miłości z trzecim ostatnim mężczyŸnie. Przedszkole, szkoła, świat był dla mnie jednym wielkim lękiem. Nie mogłem żyć pełnią życia, bo niszczyły mnie emocje najbliższej osoby. Ojciec wracał, rodzice się godzili. Kłótnie jednak się powtarzały. Lata mijały, mama i babcia mówiły mi, by nie być taki jak ojciec. Mama ogromnie obniżała wartość ojca. Ciągle go krytykowała. Dziadek zdradzał babcię i lubił oglądać treści erotyczne. Kobiety skutecznie tłumiły moją męskość, a jedyne emocje jakie znałem, to emocje kobiety. W pewnym sensie podświadomie chłonąłem emocje kobiet. Postanowiłem być idealny. Za wszelką cenę udowodnić rodzicom i światu, że wszystko jest w porządku. Stałem się bardzo samodzielny i szybko dorosły w wielu dziedzinach. Nie sprawiałem kłopotów. Nie chciałem ich stwarzać, rodzice ich mieli dość. Wszystko było prawie idealne. Nie paliłem, nie przesadzałem z alkoholem, nie wpadłem w narkotyki, nie przeklinałem, uczyłem się dobrze, byłem wyjątkowo grzeczny, tworzyłem idealny wizerunek siebie. Tylko w nocy płacz, ból, samotność, lęk-ciągłe echo najmłodszych lat dzieciństwa. Aż do 13-14 lat, gdy już nie czułem nic. Jak znarkotyzowany. Rodzice się rozwiedli. Poczułem ogromną pustkę i zagubienie. Nie chciałem niczyjej pomocy. Chciałem być nadal samodzielny i idealny. To wtedy ujrzałem męską seksualność. Masturbacja zaczęła się od tego, że wyobrażałem sobie siebie o wiele bardziej męskiego i pieszczącego kobietę. Jak już pisałem, ja chciałem być idealny. Chciałem być jak najlepszy dla kobiety i być jak najlepszym mężczyzną. Wszystko sprawiało, że wszelkie moje wady, nieidealności stawały się wielkim kompleksem i życiową porażką. Dla kobiet tak bardzo pragnąłem wszystkiego jak najlepszego, że czułem się czasem jak kobieta. Tak bardzo chciałem poznać ich pragnienia, że dla nich zacząłem patrzeć, co jest pociągającego w mężczyŸnie. Nic nie czułem, więc żeby coś poczuć, odkryłem masturbację. Wmawiałem sobie, że nie grzeszę. Skoro oglądam ciała mężczyzn, które jest mi znane nie robię nic złego. Nie chciałem się poniżać i oglądać prostackich filmów pornograficznych jak koledzy. Których z resztą często krytykowałem. A ja chciałem być idealny, udawać, że pożądanie nie istnieje. I stało się. Początkowo lekka męska erotyka kroczyła w kierunku pornografii. Początkowe balansowanie na granicy cyber seksu, kończyło się nim. Wchodziłem w coraz większe bagno, coraz bardziej się uzależniając, nie wiedząc, co złego czynię. Masturbacja dawała porządne dawki endorfiny, dzięki którym czułem, że żyję, dostawałem euforii, a co najważniejsze nauka szła. Pragnąłem męskiej miłości, miłości ojca. Pragnąłem miłości matki. Do dziś krzyk kobiety, płacz wytrąca mnie z równowagi paraliżuje, nie daje spokoju. Dlatego nie odważyłem się nigdy być z kobietą, nie odważyłem się zakochać. Skutecznie to tłumiłem. Tylko koleżanki-to było bezpieczne, nie groziło seksem czy zakochaniem. Nie chciałem przecież tak jak rodzice, w młodym wieku mieć wpadki w postaci dziecka. Homoseksualizm to dobra antykoncepcja, świetna ucieczka przed krzykiem kobiety, porządna dawka endorfin i uczuć, substytut męskiej miłości.

Od 14-20 roku życia masturbacja przyjmowała coraz większe rozmiary. Nie mogłem nad tym zapanować. Tego nie dało się kontrolować. Gdzieś w głębi chowała się wrażliwość, uczucia, miłość, radość, ból, smutek. Wcześniej masturbowałem się, by coś poczuć, potem masturbowałem się, by nie czuć bólu, by nie czuć się samotnie, by się nie lękać, by odreagować złość, by stłumić jakiekolwiek emocje i uczucia. Gdzieś one cały czas trwały, głęboko, głęboko w środku. Homoseksualny problem rozwijał się na coraz większą skalę. Pomagał odwracać uwagę od siebie, zamiast patrzeć na swą męskość, zamiast doceniać siebie, patrzałem na innych mężczyzn, zniekształcałem obraz męskości, obraz mężczyzny, kompleksy rosły, a podnoszenie podziwu do mężczyzn do rangi sztuki poważnie mi zaszkodziło. W gimnazjum ja oraz niektórzy koledzy uczyliśmy się wypaczonego obrazu męskości-ala PLAYBOY. . Gdy nie czułem jej w sobie, szukałem jej w innych. Na czacie pragnąłem, więc wypaczonego obrazu mężczyzny. Władczego, zimnego, o określonym modelu ciała. Granie roli-założenie maski na czacie były odbiciem mego braku wartości oraz idealizacją wizerunku niektórych mężczyzn w mych oczach zgodnie z przyjętym modelem PLAYBOY’a. W innych szukałem tego, czego pragnąłem w sobie. Lata mijały, a ja od 16 do 21 roku dużo piłem alkoholu, dużo imprezowałem, byłem cyniczny, z czarnym humorem, tryskałem energią i humorem, robiłem z siebie klałna, wywołując uśmiech tak wielu osób. Byłem zbyt dobry dla wszystkich, chciałem im wcisnąć na siłę wszystko, co dobre, chciałem im pomagać i być dla nich wszystkim. Tak, byłem egoistą. Uzależniałem swoją wartość od innych. Moje wielkie imprezy wspominane do dnia dzisiejszego były zawsze wielkim wydarzeniem. A cel był osiągnięty. Podziw poprzez imprezy, taniec…

Kiedyś ktoś na czacie, zapytał się ile mam lat. Odpowiedziałem, że 17. Napisał do mnie: „Uciekaj z tego bagna, póki możesz”. Wyszedłem. W wieku 20 lat po wielu latach zaprzeczeń, czułem już, że mam homoseksualne skłonności, że nie panuję nad tym i że pragnę uwolnić się od chorych fantazji, cyber zabaw i treści erotycznych, pornograficznych. Po prostu tego nie chciałem. le z mi z tym było. Czułem poniżenie, brak kontroli, czułem, że nie jestem idealny. Czułem, że jestem jeszcze dzieckiem, czułem, że mogę sobie nie radzić, że nie dam rady, że potrzebuję pomocy. Dorosły w tylu dziedzinach, w pewnych innych zachowywał się jak dziecko i potrzebował opieki. Oto usłyszałem słowo: „Pascha” w telewizji i zacząłem uczestniczyć w grupie i jej programie

W Passze na początku grałem dalej swe role. Intelektualizowałem, skupiałem się na krytyce, wolałem alkohol i imprezy od spotkań grupy. Na jedno przyszedłem nawet nietrzeŸwy. Aż nastąpił trzask, poczułem ból, smutek. Nie dałem już więcej rady nie czuć, nie dałem więcej rady bronić się intelektem, odezwały się uczucia. Wszystko przez terapię, spotkanie grupy pomorskiej, spotkanie z koleżanką po latach oraz konsekwentne wierzenie, że gdzieś we mnie siedzą jakieś uczucia. Odkąd jestem w Passze przelałem o 1600 % więcej łez niż w roku przed Paschą. Byłem dumny z tego, że nie płaczę. Teraz jestem dumny z tego, że płaczę. To sukces. Czuję. Przełamałem się. Odmroziłem w sobie coś, cząstkę siebie. Łzy lały się strumieniami. Pierwszymi mymi uczuciami były: ból, cierpienie, rozpacz, smutek, tęsknota. Obmyły mnie łzy i nadal obmywają z grzechu. Dzięki łzom uczę się miłować bliŸniego. Dzięki łzom nawróciłem się, dzięki łzom zacząłem wierzyć na nowo w Boga. Odzyskałem kontakt z duszą i mą wrażliwością i z emocjami. Uczucia zaczęły przejmować władzę, masturbacja poczuła opór. Zaczynałem ryczeć zamiast się masturbować. Na mityngach zamiast oceniać innych, być surowym sędzią i władcą, zacząłem ryczeć i mówić o swym życiu. W kościele zamiast chodzić z własnego przymusu, zacząłem ryczeć. Od dawna jednak chodziłem, bo wiedziałem, że to dla mnie dobre. Wierzyłem, że coś mi to da. I dało.

Potem jednak nastąpił następny kryzys. Rozpacz stała się bardzo atrakcyjna i wygodna. Można było ryczeć i ryczeć i nic nie robić. Przeżywanie smutku stało się po raz kolejny wielką rozpaczliwą doliną, która mogłaby być piękna jak w Norwegii, pełna artyzmu i wzniosłości, ale zawsze do cholery jest doliną! Na szczęście odkrywałem coraz więcej i coraz bardziej dojrzalszych uczuć i emocji. Wstałem silniejszy

Z surowego idealisty stałem się bardziej wyrozumiały, cierpliwy i kochający siebie. Złość ustępowała, ja siebie tuliłem i czerpałem z pomocy i opieki innych. Było to dla mnie poniżające, że chodziłem do terapeuty, i że musiałem kogoś prosić o telefon czy sms, gdy byłem na masturbacyjnym głodzie. Odkryte rany zaczęły być przez Boga, terapię, grupę, mnie kojone. Udało mi się wytrwać 3 miesiące bez masturbacji, podczas gdy wcześniej było to kilka razy na tydzień. Teraz masturbacja zanika, pożądanie jest, ale często nie kroczę za nim. Pojawiały się nowe emocje i z nimi uczę sobie radzić. Polepszyłem relację z ludŸmi, przestałem budować je na szaleństwie i alkoholu. Poznałem nowych kumpli, od których uczę się męskich uczuć, bo nie miałem wiele takich wzorców. Stałem się spokojniejszy, nie nerwowo żartujący, ale bardziej zrównoważony, spokojny, męski. Głos mi się nawet czasem zmienia. I jakoś to wszystko idzie razem z grupą wspaniałych, wartościowych, odważnych, wytrwałych mężczyzn z grupy Pascha. Poznaję nowe uczucia jak miłość, nadzieja.

Dzisiaj

Pascha

JeŸdziłem przez półtora roku 5-6 godzin pociągiem w jedną stronę raz na miesiąc, po to by jechać na spotkanie grupy pomorskiej. Na warsztatach dotykałem wielu problemów. Uczyłem się stawiać granice, sposobów radzenia sobie z lękiem, stresem, strachem, złością, rozpaczą. Dowiedziałem się, że jestem kimś wartościowym, mam marzenia, które są możliwe do zrealizowania. Uczyłem się relacji w grupie. Dostawałem dużo świadectw, rad, modlitwy, dużo się nauczyłem, czerpałem, czytałem forum, które były Ÿrodłem wielu analogii do mego życia, tak pomagających mi w życiu codziennym, słuchałem mityngów, które były Ÿródłem wzruszeń, nadziei, samozaparcia, radości. Przeprowadziłem wiele rozmów przez telefon, na żywo, które pomogły mi uporać się z emocjami, z trudną nocą, z potrzebą masturbacji, ze zwątpieniami i słabościami. Dużo przeżyłem, dostałem poczucie bezpieczeństwa, problem hmsx stał się efektem, a nie przyczyną moich problemów. Stał się sprawą drugorzędną. W o wiele mniejszym stopniu patrzę na siebie i na ludzi przez pryzmat problemu hmsx.

MężczyŸni

Dojrzale, poważnie i mniej poważnie rozmawiam o poważnych i mniej poważnych rzeczach. Rozmawiam z ojcem na temat swoich lęków, moich aktualnych problemów. Jest wymagający, daje nadzieję, daje wsparcie. Rozmowa z nim mnie uspokaja i pozwala spojrzeć na pewne rzeczy z szerszej perspektywy. Nie robi ze mnie dzieciaka, ale pragnie mej dojrzałości i szczęścia. Moja męskość zaczęła się odradzać. Strach przed ciążą, wypaczony obraz męskości i kobiecości zaczął się zmieniać. Obraz, który widziałem w szkole. Niektórzy koledzy chcieli przerobić mnie na ich obraz męskości-playboya. Zarówno oni jak i ja jesteśmy ofiarą tego obrazu. Jakby o tym, kim jestem, decydowało to, kiedy mam erekcję, a kiedy nie. Jakby to był jedyny wyznacznik. Rozpaczliwie testując siebie przy obrazkach z Playboya próbowałem sobie coś udowodnić. Teraz wiem, że oprócz modelek z Playboya jest coś o wiele bardziej pociągającego-kobieta z krwi i kości. To kim jestem z pewnością nie będzie wyznaczać moja sprawność seksualna. Natomiast pragnienie bycia Playboyem bacznie obserwuję w sobie, by nie uzależniać od tego męskości swojej jak i innych mężczyzn.

Kobiety

Wchodzę w swoje największe lęki. Zacząłem patrzeć na kobiety nie na jak przyjaciółki, ale jak na kobiety. Z przyjaciółkami mam coraz mniej do gadania. Kobiety mnie pociągają. Na terapii pracuję nad nerwicą seksualną. Zaczynam dopiero pracę na terapii o matce. Która jest bardzo trudną dla mnie osobą. Nie będę sobie radził z kobietami, jeśli nie poradzę sobie z moją matką. To jest aktualnie nowa perspektywa i cel. Przyjaciółki były dla mnie jak siostry. Nie patrzyłem na ich fizyczność, traktowałem je jak świętości. Zaprosiłem koleżanką z duszpasterstwa na bal absolutoryjny i się zgodziła. Wszedłem w swój ogromny lęk, po prostu to zrobiłem, zaprosiłem kobietę na bal. Chcę też zapisać się na kurs tańca towarzyskiego.

Ja

Zdałem sobie sprawę, że jako dziecko spadł na mnie ogromny ciężar. To co się działo między rodzicami do dziś mnie ciąży. Spadające problemy przeżywam czasem jeszcze jak dziecko, leżące w łóżku. Paraliżuje mnie to. Ojciec, który uważał matkę za histeryczkę, sprawił, że nie mam miłości do siebie. Nie kocham pewnej części siebie, tak jak ojciec odszedł od matki. Chciał mieć zawsze święty spokój. Zamykał się na histerię matki. A ja czuję, że również nie mam miłości do siebie, do wrażliwości, którą przekazała mi matka, do tego cierpienia. Nie ucieknę od tego. Dziś mam jeszcze problemy z akceptacją siebie. Tego, kim mógłbym być, a nie jestem. Odżałowuję pewne swe obiektywne braki. Wciąż czuję się pomiędzy. Jakbym był klasą średnią. Wciąż nie wiem, kim do końca jestem. Byłem w punk rockowych klubach, z muzyką gotycką, w klubach z muzyką taneczną, z muzyką techno. Poznawałem wielu ludzi. Dziś cieszę się ludŸmi z duszpasterstwa. Myślę, że jest to moje miejsce, choć ciągle tęsknię za starymi klubami… Ciągle zdaję sobie sprawę, jak wiele tracę, wybierając tylko (!) jedną drogę. Ale z drugiej strony sam ciągle siebie rozszarpuję na kawałki. Nie potrafię się zdecydować do końca.

Ludzie

W duszpasterstwie akademickim, do którego dołączyłem w ciągu ostatnich kilku miesięcy poznałem ludzi, którzy umiejętnie potrafią stawiać granice, którzy nie chleją pół litra, by się zintegrować, którzy czują wstyd przy wulgarnych i seksistowskich żartach. Było to dla mnie kłopotliwe, ale z czasem sam zacząłem to doceniać. Uczę się budować nowe, intymniejsze, bliższe niż dalsze relacje i daje mi to naprawdę bardzo dużo. Dotąd bliskością był dla mnie pijacki i chocholi taniec… Zdałem sobie sprawę z moich infantylnych zachowań, z mego wewnętrznego dziecka jaki ujawnia się wśród ludzi. Dzisiaj zdaję sobie z tego sprawę, staję się coraz bardziej sobą, wyrażam swoją dojrzałą część i część dziecka. Ale dziecko już mną nie kieruje w takim stopniu, jak kiedyś. Doprawdy, to wszystko nie jest łatwe

Praca

W pracy nauczyłem się, że nic nie da się zrobić idealnie, nauczyłem się, że mam prawo do uczenia się i mam prawo czegoś nie wiedzieć i nie jest to powód do rozpaczy. Wytrwale realizowałem stawiane zadania. Radziłem sobie ze stresowymi sytuacjami.

Studia

Zacząłem lepiej radzić sobie z egzaminami. Emocji przy nauce jest coraz mniej. Zanikała masturbacja. Aktualnie zaczynam pracę magisterską i celem moim jest oczywiście jej napisanie i obronienie.

Seksualnosc

Odkryłem, że nie mam problemu z masturbacją, ale z emocjami. Moją seksualność i męskość nie zbuduje się gapiąc się na innych mężczyzn, którzy rzekomo taką cechę posiadają. Buduję swoją tożsamość płciową poprzez taniec z kobietą, naukę mówienia niskim głosem, który czasem brzmi jak dzwon, chodzę na pływalnię. Uczę się swego ciała. Kiedy mam poczucie ciała, czuję się po prostu sobą, nie mam ochoty patrzeć na innych mężczyzn. Można uprawiać seks z mężczyzną. Pytanie tylko po co? Wniosek też jest mój, że mężczyzna choćby nie wiadomo jak bardzo pragnął seksu z drugim mężczyzną nigdy go nie zazna. Zawsze to będzie pseudoseks. Rozpaczliwa próba zaspokojenia potrzeby bliskiej relacji będąca echem dzieciństwa, która nigdy nie zakończy się celebracją związku, nigdy nie zakończy się potomstwem. Dla mnie homoseksualizm jest to ogromna ucieczka przed dojrzałością, przyzwolenie na bycie dzieciaczkiem. Beztroski i słodki homoseksualizm. Jego korzyści są ogromne, jednak na krótką metę, kończą się autodestrukcją, cofaniem w rozwoju, uzależnieniami, odbieraniem wolności. To krótka ulga, wszechstronny świat fantazji. Nie miałem dzieciństwa, gdzieś moje dziecko musiało się znaleŸć, znalazło miejsce w homoseksualizmie. Teraz, kieruje swe wewnętrzne dziecko w inne strony: spontaniczność, zachwyt przyrodą, zabawa, sport.

Chcę przebaczyć mojej matce. Chcę przestać żywić się nienawiścią wobec niej, w efekcie chcę przestać borykać się z nerwicami oraz nerwicami seksualnymi. Z jednej strony lęk przed kobietą, z drugiej naturalna potrzeba bliskości kobiety. W efekcie pragnienie pornograficznych doświadczeń seksualnych, które rozładywane są masturbacją. Z jednej strony poczucie winy własnej, z drugiej poczucie przedmiotowego wykorzystania aktorów. Wiele razy pragnąłem skorzystać z usług prostytutki. Nauczyłbym się wtedy właśnie przedmiotowości, schematu rozładywania napięcia, schematu tej ogromnej pustki, gdy już jest się po orgazmie, poczucia, że nic mnie z tą kobietą nie łączy. Łączy tylko fantazja, wyobrażenie. A ja mam w środku zupełnie inne potrzeby. Przykro mi, że tak przedmiotowo często patrzyłem na kobietę. Teraz jednak się to zmienia. Kiedy to piszę zaczynam czwarty, świadomy tydzień bez masturbacji.

Emocje

Myślę, że lęk, rozpacz i złość to emocje dla mnie najtrudniejsze. Potrafią urosnąć do olbrzymich rozmiarów, przy których mały impuls do masturbacji kończy się tragicznie. Pisałem na forum bardzo emocjonalne posty. Cóż… są one tylko dotknięciem, tego co działo się w środku. Odkryłem jednak, że niedojrzałe przeżywanie lęku, rozpaczy i złości i innych emocji jest dosyć wygodną, słodką ucieczką. Czymś w rodzaju chwilowej tableteczki. Pragnę po prostu żyć. Cieszyć się z tego, co osiągnąłem, a nowe rzeczy traktować jak wyzwanie. Problemy nigdy się nie skończą, więc nie mogę ciągle się masturbować z ich względu. Po co? Skoro żyję, skoro tak dużo już osiągnąłem, skoro mam w sobie tyle siły, wytrwałości, to na chuj mam chwytać się panicznego lęku przed wyzwaniami? Niestety to nie są świadome wybory. Nad emocjami trudno jest panować. Coraz lepiej mi to idzie. Obiektywnie rzecz biorąc trudne emocje pomagają uciec przed pewnymi perspektywicznymi działaniami, decyzjami, ale subiektywnie, gdy nagle przyjdzie gwałtowna emocja, trudno wrócić do siebie, ale wiele robię, by to zmienić. Wiem, że emocje wrócą, przyjdzie masturbacja, z czasem jednak czuję, że głód mężczyzny zaspakajam ja, a nie ktoś inny, że narkotyczny głód masturbacji z czasem staje się coraz słabszy. Czuję, że coraz lepiej radzę sobie z bardzo trudnymi emocjami jak: kurwiczne rozpacze, paniki, lęki, rozpacze, złości. To moja ewidentna słabość, ale i bogactwo, które jest darem jak i przekleństwem od matki.


Dom
Dziś siedzę we (prawie) własnym domu, bez Internetu i telewizora i jestem o wiele szczęśliwszy.

Jutro

Odejdę z Paschy, gdy zaakceptuję w większym stopniu swe braki, gdy przebaczę matce, gdy ustabilizuję się. Wszystko się okaże. Moment wyjścia z grupy jest jednak już raczej bliżej niż dalej.

Przede wszystkim chcę trzymać się nadziei, wiary, zaufania. Chcę być świadomym siebie, a nie postępować jak automat powtarzający, podświadomie przeszłość.

Boże, Ty w tym wszystkim jesteś i w to wszystko Ciebie zaprosiłem i to wszystko dokonuje się i dzieje dzięki Tobie. Dziękuję Ci za to wszystko, proszę o dalsze łaski…

Bóg

Bóg pomógł mi to wszystko osiągnąć. Jezus czuwał przy mnie, Duch święty mnie umacniał, Maryja i święci się za mnie wstawiali. Poświadczam dziś o tym. Oni są we wszystkim, co napisałem. Oby słowa napisane, były z błogosławieństwem Bożym. Kiedyś nie dojrzale patrzałem na Boga, nie za bardzo czułem, o co w tym wszystkim chodzi. Przeżyłem jednak nawrócenie, pokonałem swe lęki przed ludŸmi zaangażowanymi w Kościół (wstąpienie do DA) i nie żałuję. Pomagają mi umacniać i trwać wytrwale w wierze.

KrzysztofX

Dziękuję. Mógłbym pisać i pisać. Życie to bogate przeżycia i doświadczenia. Wiele z nich nie zostało tu napisanych, wiele z nich jest w sercu.

© Pascha 2010

powrót na górę