Mam 24 lata. Jestem studentem. W okresie dojrzewania zauważyłem, że fascynuje mnie męskie ciało. Fascynowali mnie sportowcy. Na początku nie widziałem w tym nic niepokojącego. Chyba jeszcze wtedy tego nie rozumiałem, co to oznacza. Dopiero kiedy złapałem się na tym, że myślę o mężczyznach, o swoich kolegach przez pryzmat pociągu seksualnego, przeraziłem się. Najgorsze było to, że bałem się z kimkolwiek o tym porozmawiać. Przerażała mnie myśl, że ktoś mógłby odkryć prawdę. Czułem się bardzo samotny.
Zacząłem prosić Boga o cud. O to, aby zabrał ode mnie te odczucia. W tym czasie zaczęły pojawiać się pytania. Dlaczego ja? Za co? Co takiego zrobiłem?
Zacząłem nienawidzić siebie za swoje myśli, odczucia, pragnienia homoseksualne. Za to kim jestem. Pojawiły się wątpliwości, czy Bóg może kochać kogoś takiego jak ja? Taki stan trwał około 3 lat.
W tym czasie należałem do pewnej wspólnoty przy mojej parafii. W wakacje pojechałem na rekolekcje. Był to dla mnie błogosławiony czas. Tam spotkałem Boga - Ojca! Pierwszy raz w swoim życiu poczułem się całym sobą kochanym dzieckiem Boga, który nie widzi we mnie moich słabości, ale kocha mnie takiego jakim jestem. Przepełniony tą Miłością zacząłem też sam siebie inaczej spostrzegać. Przestałem nienawidzić siebie. Przestałem uważać siebie za kogoś gorszego, choć problem odczuć homoseksualnych nadal był. Oczywiście nie nastąpiło to od razu. Był to pewien proces. Ale to doświadczenie miłości Boga było dla mnie wielką łaską i jakże cenną w moim późniejszym życiu.
W okresie liceum problem odczuć homoseksualnych starałem się bagatelizować. Angażowałem się w zajęcia poza lekcyjne, we wspólnotę. Robiłem to, aby mieć jak najmniej czasu dla siebie, aby o tym nie myśleć.
Poza tym odczucia homoseksualne zacząłem traktować jako mój krzyż. Myślałem sobie wtedy, jedni zmagają się z jakoś chorobą, ułomnością, a ja mam odczucia homoseksualne. Tak ciągnąłem przez cały okres szkoły średniej.
Po liceum wszystko się zmieniło. Już nie było zajęć poza lekcyjnych, wspólnoty. Przyjaciele też rozjechali się na studia. Wszystko było nowe. Poczułem się bardzo samotny i bardzo zagubiony. Wtedy dały bardzo mocno znać o sobie odczucia homoseksualne. Przez pewien czas walczyłem z nimi. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie było nikogo z kim mógłbym o tym porozmawiać.
Zaniedbałem też swoje życie duchowe. Była praktyka religijna, była zewnętrzna postawa, gesty, ale w tym wszystkim brakowało serca. Pomyślałem, że wejdę na czat gejowski, aby z kimś porozmawiać o tym jak się czuję. Tam poznałem Marka. On z kolei poznał mnie z Piotrem.
Piotr był kilka lat ode mnie starszy. Był już po studiach. Był bardzo miły, sympatyczny, ciepły. Czułem się dla niego ważny. Czułem się przy nim bezpiecznie. Dawał mi to czego nigdy nie otrzymałem od swego ojca. Przy nim czułem się szczęśliwy. Tak mi przynajmniej się wtedy wydawało. Z nim miałem swoje pierwsze doświadczenia seksualne. Po miesiącu wszystko się skończyło. On potrzebował nowych wrażeń, a ja poczułem się jeszcze bardziej samotny.
|