Psycholog o opowiada leczeniu i przemianie, [tł. M. Sobieszczański], Stowarzyszenie Kulturalne „Fronda”, Warszawa [b.r.w.]
Czy homoseksualizm jest wrodzony?
Wierzy się uporczywie, że homoseksualizm to cecha istniejąca już w momencie narodzin. Większość ludzi nadal uważa go za cechę nienormalną — na przekór temu, co chcieliby słyszeć specjaliści od seksu, — ale ludzie ci wierzą, że homoseksualiści „rodzą się tacy”. O ile wiem, nie są dostępne żadne godne zaufania wyniki ankiet przeprowadzanych wśród lekarzy, ale przypuszczam, że wielu z nich zakłada istnienie jakiejś dziedzicznej przyczyny lub innego czynnika natury fizycznej. Z drugiej strony, psychiatrzy amerykańscy są skłonni uważać homoseksualizm za zahamowanie albo blokadę w indywidualnym rozwoju psychoseksualnym i nie zajmują się przyczynami fizycznymi czy dziedzicznymi. Wpływ ich opinii na całe środowisko naukowe jest jednak daleki od dominującego. W rzeczywistości, w 1973 roku, prezydium American Psychiatric Society /Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego/, w swoim oficjalnym poradniku diagnostycznym zastąpiło definicję homoseksualizmu jako „zaburzenia” neutralnym terminem „stan”. Stało się to po intensywnej kampanii, pod naciskiem grup wojujących homofilów.
Można zrozumieć, że osoby o orientacji homoseksualnej często odczuwają swój popęd jako uzasadniony biologicznie, ponieważ ich doświadczenie sugeruje, że jest on kwestią silnego instynktu. Co więcej, świadomość „bycia innym” istniała u nich już w młodym wieku, choć wtedy nie dotyczyła jeszcze seksualności. Często wydawało się im, że zachowują się inaczej, niż rówieśnicy tej samej płci, że mają inne zainteresowania, inne upodobania, inne niechęci. Często czuli się outsiderami, zanim pojawiły się pierwsze skłonności homoseksualne; dlatego zaczęli uważać, że z natury muszą być inni, że należą do jakiejś „trzeciej płci”. Stosownie do tego pojawia się tendencja do gloryfikowania „bycia innym niż wszyscy”. Niektórym przychodzi na myśl, że ich seksualność jest oznaką specjalnego daru w sensie emocjonalnym i widzą się jako osoby o większej wrażliwości i talentach artystycznych, niż zwykły, szary człowiek. Poczucie niższości zmienia się w iluzję wyższości, a wszystko to na podstawie wiary w odziedziczone skłonności. Dokładniejsza analiza pokazuje, że zainteresowania artystyczne mężczyzn homoseksualistów są zupełnie możliwe do wytłumaczenia na bazie wychowania i czynników środowiskowych. Na przykład, niektórzy poszukują „łagodnych” form aktywności i zainteresowań ze względu na brak śmiałości, a w konsekwencji niechęć do „twardszych”. bardziej „męskich” zajęć. Poczucie wrażliwości jest typowe dla wielu neurotyków. Jak zobaczymy dalej, jest ono związane z wrażliwym na urażenie własnym ego.
Wiara zarówno w przyczynę dziedziczną, jak i w inne czynniki natury fizycznej istniejące po narodzeniu, prowadzi do pesymistycznego spojrzenia na możliwość zmian. Ludzie o orientacji homoseksualnej, którzy pragną takimi pozostać, czynią największy użytek z domniemanych „podstaw biologicznych”. I tak, według członków amerykańskiego „kościoła gejów”, homoseksualizm jest stworzoną przez Boga formą miłości. Czyż miałoby się nie pozwolić na życie według zasad ustanowionych przez Stwórcę?
Pomimo coraz mocniejszych kontrargumentów, w kręgach wojujących homofilów i wspomagających ich liberałów, przedłuża się życie teorii dziedziczenia tak dalece, jak tylko to możliwe. Pojedyncze raporty z badań i studiów, wspierające ideę normalności, są często publikowane. Dlatego prace na temat homoseksualizmu należy przyjmować krytycznie, szczególnie, jeśli wywodzą się z kręgów prohomoseksualnych. Jednym z najnowszych przykładów jest raport Bella i jego współpracowników, o którym już wspominaliśmy. Książka ta sugeruje, że prawdopodobieństwo istnienia biologicznego uwarunkowania homoseksualizmu jest bardzo znaczne, do wniosków dołączony został morał, iż rodzice powinni wychowywać swoje dzieci „w zgodzie z naturą”. To oznacza, że dzieci o orientacji homoseksualnej wymagają szczególnego (naturalnie przyjaznego dla homofilii) traktowania, jak gdyby ich domniemane preferencje były oczywistym faktem, wyraźnie widocznym dla rodziców. Wspomniana wyżej praca stanowi manipulację opinią publiczną, jeden z autorów zaś jest znany ze swego prohomoseksualnego stanowiska. Dane statystyczne zebrane przez badaczy nie mają związku z biologią, dotyczą natomiast dzieciństwa oraz zachowań społecznych i innych w odniesieniu do aktywnych homoseksualistów. Z przytaczanej pracy można wyciągnąć wniosek, że ludzie tacy czują się odizolowani od kolegów, co samo w sobie stanowi argument do przyjęcia, ale nie wskazuje na przyczyny biologiczne.
Piętnaście lat temu, wśród wykształconych homoseksualistów w Europie powszechne było powoływanie się na pracę Schofielda jako dowodu na istnienie normalnej (i przypuszczalnie wrodzonej) odmiany homoseksualizmu. Praca ta nie dotyczyła kwestii normalności czy anormalności, lecz społecznej, a ściśle — profesjonalnej adaptacji. Autor określił podgrupę dobrze zaadaptowanych mężczyzn-homoseksualistów, co nie uzasadnia żadnego wniosku o normalności czy anormalności. W innym przykładzie, osoba studiująca problem nie znajduje w wynikach pewnych testów żadnych różnic osobowości pomiędzy homoseksualistami i heteroseksualistami. Jak łatwo przewidzieć, jest to interpretowane przez niektórych jako dowód na normalność tego stanu. Jednak, jeśli przyjrzymy się temu, co test faktycznie mierzy lub co mierzy pozornie, zdamy sobie sprawę, iż wynik pokazuje, że dany czynnik nie jest bezpośrednio związany z normalnością w sensie psychicznym, ani z tym, czy tę formę seksualności można nazwać normalną „odmianą”». (Homoseksualizm i…, s. 28-32)
A jeśli homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie?
«Załóżmy, że zostałaby odkryta genetyczna lub fizyczna przyczyna homoseksualizmu — na przykład osobliwość hormonalna. Nie upoważniłoby to nas jednak do wyciągnięcia wniosku, że homoseksualizm jest normalny. Taki czysto hipotetyczny czynnik musiałby zostać uznany za objaw zaburzenia lub choroby. Byłaby to dewiacja chromosomów lub hormonów, zaburzenie normalnego rozwoju fizjologicznego, infekcja lub cokolwiek innego. Dobrze jest w pełni zdawać sobie sprawę z tego faktu, gdyż można by łatwo pomyśleć, że urodzenie się „takim” jest równoważne z wykazywaniem „naturalnej” tendencji.» (Homoseksualizm…, s. 41)
Homoseksualny kompleks niższości
«Istnieje wiele rodzajów kompleksów niższości i odmian „wewnętrznego narzekającego dziecka”. Homoseksualny kompas niższości jest jednym z nich. Stąd hemofilia, abstrahując od konkretnego symptomu pożądania homoseksualne, nie jest zjawiskiem izolowanym, lecz jednym z niekończącego się szeregu problemów nerwicowych.
Jak zauważyliśmy, poczucie niższości może się objawiać w wielu obszarach tak zwanej sfery osobowości człowieka. Dziecko lub nastolatek dotknięty fantazjami i zainteresowaniami homoerotycznymi ma poczucie niższości pod względem swojej tożsamości seksualnej lub „tożsamości płciowej”, a innymi słowy w kwestii swojej męskości lub kobiecości. Zatem chłopiec czuje się gorszy w porównaniu z innymi chłopcami pod względem chłopięcości, twardości, wytrzymałości, umiejętności sportowych, odwagi, siły lub męskiego wyglądu. Dziewczynka czuje się gorsza w porównaniu z innymi dziewczętami pod względem kobiecości, swych zainteresowań, zachowania lub cech fizycznych. Mogą się zdarzyć wahania w ramach tej reguły, ale ogólna zasada jest pewna. Podstawą poczucia niższości tego typu jest świadomość braku prawdziwej przynależności do świata mężczyzn lub kobiet, nie bycia jednym z chłopaków (mężczyzn) lub jedną z dziewczyn (kobiet).
W większości przypadków ten autowizerunek własnej niższości pojawia się przed dojrzewaniem i w okresie dojrzewania — pomiędzy ósmym a szesnastym rokiem życia, ze szczytem w wieku dwunastu-szesnastu lat. Później, u dorosłej osoby o orientacji homoseksualnej, ten specyficzny typ infantylnego, rozczulającego się nad sobą ego pozostaje w całości aktywny, włącznie z wcześniejszymi fantazjami, frustracjami i jego własnym wyobrażeniem o innych.
Naszym punktem wyjścia jest poczucie niższości, a ściśle pokucie braku przynależności do świata mężczyzn czy świata kobiet. Czasem takie odczucia są w pełni świadome. Dziecko może je wyrażać tak, jak dziesięcioletni chłopiec, który kilkakrotnie skarżył się swojej matce, mówiąc smutnym tonem o swoich kontaktach z chłopakami w szkole: „Jestem taki słaby!” (Powiedziała mi to matka, kiedy przyszła porozmawiać o homoseksualizmie u swojego syna). Inni młodzi ludzie mogą mieć takie same odczucia, nie uświadamiając ich sobie wyraźnie; mogą zdać sobie z nich sprawę wiele lat później. „Kiedy patrzę wstecz, widzę, że zawsze czułam się nieprzystosowana i nieatrakcyjna w porównaniu z innymi dziewczynami”, zastanawia się pewna lesbijka, „ale nigdy w pełni nie zdawałam sobie z tego sprawy”. Świadomie czy nie, dzieci i nastolatki cierpią z powodu dręczącego je poczucia niższości. Często, ze wstydu, nie przyznają się nawet sami sobie do tego cierpienia, bo uznanie własnej niższości może być bolesne — rani ego, miłość do samego siebie i dziecięce poczucie ważności.
Poczucie niższości u dziecka czy nastolatka może zniekształcić jego spojrzenie na inne osoby i niektóre z tych osób mogą wydawać mu się lepsze. W przypadku chłopca, inni chłopcy i młodzi mężczyźni mogą jawić się jako bardziej męscy i silniejsi. W przypadku dziewczynki, inne dziewczęta i niektóre kobiety zdają się być bardziej kobiece, piękniejsze, mieć więcej wdzięku, być bliższe dziewczęcemu ideałowi kobiety. Główną rolę mogą w tym spojrzeniu grać cechy fizyczne, lecz w pewnych przypadkach jest to sposób bycia i zachowanie. Zatem przedstawiciele tej samej płci, a szczególnie niektórzy z nich są idealizowani, a nawet gloryfikowani.
Idealizacja przedstawicieli tej samej płci jest do pewnego stopnia normalna w okresie dojrzewania i okresie poprzedzającym. Chłopcy w tym wieku admirują sportowców, bohaterów, łowców przygód, pionierów — odważnych, silnych i osiągających sukcesy w kontaktach z ludźmi. Przyciągają i na przykłady dominujących mężczyzn; męski wigor i odwaga mają dla nich wysoką rangę. Dlatego często podziwiają trochę starszych od siebie chłopców, którzy są „bardziej mężczyznami” niż oni sami i starają się ich naśladować. Z drugiej strony dziewczęta zwracają szczególną uwagę na wdzięk i atrybuty kobiecości u innych dziewcząt i kobiet, bardziej dojrzałych niż one same. Zachwyca je kobieca łatwość w kontaktach towarzyskich i gracja.» (Homoseksualizm…, s. 66-69)
|